W co się ubrać? Z sukienką przez wieki

Z sukienką przez wieki

Sukienka to strój, który przeszedł przez historię wieków jak żaden inny. Za sukienkę uważa się jednoczęściowy strój zakrywający tułów i (częściowo) nogi. W zachodniej kulturze jest obecnie uznawana za strój damski, choć są od tego wyjątki. Od zarania dziejów była również odzieniem męskim – występowała publicznie kilka tysięcy lat przed Harrym Stylesm na okładce „Vouge’a”.

To element garderoby, który ewoluował przez wieki, stając się też odbiciem nastrojów i pozycji każdej płci. Świadczył o majątku, o pochodzeniu, wreszcie o obyczajowości.

Starożytny luz

Okrycia pierwszych ludzi nie miały wyraźnej formy – składały się z niewygarbowanych skór obwiązanych wokół miejsc wyjątkowo narażonych na zimno. Płachty skór okrywające tłów i okolice intymne czasem przyjmowały formę zbliżoną do sukienki, jednak trudno mówić o czymś takim jak określony krój. Sytuacja zaczęła się zmieniać wraz z porzuceniem
koczowniczego stylu życia, gdy rozwinęło się tkactwo. Tkano przede wszystkim z lnu i wełny owczej. Znalezione w północnej Europie odzienie z epoki brązu to zazwyczaj komplety złożone z długiej spódnicy i bluzki lub długie tuniki – najbardziej przypominające to, co dziś zwiemy sukienką.

Suknie i spódnice były podstawowym ubraniem obu płci w starożytnej Mezopotamii, Egipcie, Grecji czy Rzymie. Różniły się jednak modnym aktualnie stylem i sposobami wykonania. Sumeryjczycy nie mieli wysoko rozwiniętej technologii tkackiej, stosowali przede wszystkim grube tkaniny wełniane. W Asyrii noszono także cieńsze wełny, jak również przewiewne lny i bawełny. Prawdopodobnie suknie występowały wtedy w wielu barwach, a ozdabiano je frędzlami i lamówkami.

 

W Egipcie suknie bywały kolorowe i wzorzyste, jednak najpopularniejsze było białe, drapowane odzienie z lnu. Egipcjanki lansowały tkane paski i zdarzało im się odsłaniać w sukniach piersi, co nie było uznawane za szokujące. Granice moralności nie kształtowały się wcale linearnie. W Grecji również przodowały drapowane, jasne suknie i sukienki. Greczynki nosiły zazwyczaj peplos, czyli dużą, wełnianą chustę upinaną w formę sukienki. Z Fenicji przybyła moda na chiton, czyli lnianą lub wełnianą tunikę z krótkim rękawem.

Jak to z trendami bywa – szybko się rozprzestrzeniały. Grecka moda przyjęła się też w starożytnym Rzymie. Przeważnie były to proste, luźne ubrania ozdobione najczęściej fałdowaniami. Wiodącym kolorem była biel, jednak pojawiały się też elementy lawendowego, błękitnego czy żółtego. Rzym przeżył też gigantyczną fascynację czerwienią, a ówczesne elegantki przekonał do siebie jedwab, który wkrótce zdominował ówczesny ubiór. Cóż, historia często zatacza koło – rzymska “it girl” w czerwonym jedwabiu mogłaby się nieźle odnaleźć wśród współczesnych influencerek.

Ciekawe modowe smaczki przyniósł okres rozkwitu Bizancjum, okres panowania Justyniana Wielkiego można uznać za modowe przejście pomiędzy starożytnością a średniowieczem. Co ciekawe, ubrania (zwłaszcza niższych warstw) były uniseksowe. Powłóczyste suknie zazwyczaj były jednolite, białe lub utrzymane w głębokich odcieniach purpury, złota i zieleni.

Praktyczne wieki średnie

 

Średniowiecze przyniosło zdecydowanie więcej zasad, które zmieniły oblicze mody. Pod wpływem chrześcijaństwa zaczęto dbać o to, by kobiece suknie zasłaniały ciało, uważane za grzeszne (#Półnagie Egipcjanki nie lubią tego). Podział płciowy stał się wyraźniejszy. Panowie pod krótkie tuniki przywdziewali spodnie, a suknie zaczęły się kojarzyć z kobiecym ubiorem.

Większa swoboda i prostota panowały wśród pracującego ludu. Popularna stała się idea umartwiania, czyli w skrócie: życie jest zbyt smutne, by nosić wesołe ubrania. Nic dziwnego, że żadna ze średniowiecznych trendsetterek nie została coachem motywacyjnym.

Na początku dominowały stroje złożone z kilku warstw – każda z nich miała jeden kolor, ale w zestawie były mocno skontrastowane. U schyłku średniowiecza dzięki rozwojowi hafciarstwa do szycia sukien zaczęto wykorzystywać materiały, które przedstawiały różne wzory – od figur geometrycznych aż po zwierzęta.

Na bogato

 

Renesans stał się niejako przełomem w dorzeganiu i pokreślaniu kobiecego piękna. Hitem stały się bufki i koronkowe kołnierze. Talia była wyraźnie zaznaczona, a spódnica rozszerzała się ku dołowi, tworząc efekt klepsydry. Status materialny noszącej podkreślano koronkami, haftami i szlachetnym aksamitem. W kolorach dominowała czerń, czerwień i złoto. Suknia mówiła więcej niż dziś mówi status na Facebooku.

Barok to epoka, w której styl “na bogato” zagościł bardziej niż w trakcie popularności serialu “Dynastia” i wylansował dekolty eksponujące biust niczym stroje kelnerek na Oktoberfest. Ubiór kobiecy był jednak równie efektowny, co niebezpieczny. Gorsety były ciasno wiązane, spódnice opierały się na stelażach. Siadanie i chodzenie urastało często do kategorii mission impossible. Kobiety żyły w klatkach i to całkiem dosłownie, a rokoko i oświecenie uparcie je w tych klatkach trzymało – wywindowując standardy gorsetów i stelaży na kolejny, jeszcze bardziej niebezpieczny poziom.Suknia miała robić wrażenie, nie zważając na koszta.

Dopiero XX wiek przyniósł przełom i widoczną walkę z tradycją. Działalność sufrażystek stopniowo zamieniała sukienki w coraz wygodniejsze, by wreszcie zapoczątkować historię mody, którą dziś znamy. Od pojawienia się „małej czarnej” Coco
Chanel na świecie rozpoczęła się prawdziwa rewolucja, obfitująca w nowe trendy, zmieniające się w kolejnych dekadach, lecz inspirujące fashionistki do dziś. Stety i niestety nowożytna sukienka ma tyle odsłon, że potrzebowalibyśmy do tego następnego artykułu. Może uda nam się to następnym razem, tymczasem spragnionych bliższych współczesności tematów ubraniowych odsyłamy do tekstu o szalonej modzie lat 80.

Autorka: Lula Kabacińska

Artykuł sponsorowany przez grę „W co się ubrać?”

Zobacz inne wpisy

Planszówkowi Kurierzy
Aktualności

„Planszówkowi Kurierzy” już w sprzedaży

Dzieci czekają na elementy gier. Czy pomożecie dostarczyć je do ich domów? Kostki pociągiem, pionki ciężarówką, a może karty pojazdem elektrycznym? Sami decydujecie, co załadować