Group 1555zxzxz

W krainie mitów i legend

Gryf: stwór patchworkowy – zmyślnie stworzony z tego, co akurat było pod ręką. Trochę w nim lwa, trochę orła, a czasami i osła. Lata jak ptak, a atakuje jak rozzłoszczony kociak. Rozsmakował się w krowach i owcach. Dla ludzi jest groźny tylko wtedy, gdy boi się o swoje dzieci, a dba o nie jak najlepsza mama.

Wiły: piękne leśne nimfy, które uwielbiają tańczyć. Szczególnie upodobały sobie do tej rozrywki leśne polany, a ich strojem tanecznym są zwiewne białe sukienki (ponoć idealnie pasują do ich zielonych włosów). Niestety lubią wciągać w swoją zabawę wędrowców, a problem w tym, że potrafią zatańcować ich do utraty sił.

Błędne ogniki: nie, nie! To nie one błądzą! To ty musisz uważać, bo jeśli pójdziesz za ich kuszącym blaskiem, możesz dotrzeć w gęste leśne knieje i już tam pozostać! Ogniki pilnują swoich skarbów i gasną, gdy się boją, że ktoś im je zabierze.

Dobrochoczy: nie pomyl go z drzewami, choć jest do nich bardzo podobny. Wygląda, jakby był zrobiony z patyków, gałęzi i liści. Ten opiekun lasu jest niezbyt ufny wobec ludzi, bo oni niszczą drzewa. Ale nie bój się – dobrym osobom pomaga, tym bardziej gdy dasz mu jego ulubione smakołyki, czyli chleb i sól.

Bies: rogaty, z długimi pazurami, kudłaty, mieszkający w leśny ostępach i na bagnach – ten straszny stwór jest oskarżany o każde zło, które dzieje się na świecie. Jeśli więc przydarzyła ci się zła ocena ze sprawdzianu, to już wiesz, kogo obwiniać!

Baba Leśna: ta mała, zabawna staruszka w sukience splecionej z leśnych roślin i z wiechciem ziół zamiast włosów to niezła łobuziara! Jej ulubioną zabawą jest straszenie dzieci, które zbierają w lesie grzyby i jagody. Lepiej więc jej unikać, bo nie jest dobrą kompanką.

Ardzawień: tego jegomościa trzeba omijać z daleka. Jego smród jest nie do wytrzymania, a i w obejściu niezbyt jest przyjemny. Brudne, wielkie cielsko, oparte na chudziutkich, patykowatych nóżkach, wydziela ohydną, rdzawą maź, która zabarwia na czerwono wodę lub bagno, w których ten stwór siedzi.

Baba Jaga: dla jednych miła babcia, dla innych zła czarownica. Lata czasami na miotle, czasami w moździerzu – zależy, na co ma danego dnia ochotę. Mieszka w chatce na kurzej łapce i jest mistrzynią wypieków, szczególnie pierniczków. Mówi się, że jest brzydka jak noc, ale o gustach się nie dyskutuje. Wbrew powszechnej opinii bardzo lubi dzieci.

Leszy: opiekun leśnych zwierząt, bardzo przyjaźni się z wilkami – czasami nawet przybiera ich postać. Chyba naprawdę lubi bale kostiumowe, bo można go spotkać pod postacią wielu zwierząt. Co nie znaczy, że jest przyjazny! Czasami potrafi poplątać ścieżki czy pacnąć nieproszonego gościa gałązką, ale umie też wyprowadzić na łąkę zagubioną w lesie owieczkę.

Licho: ta mała kudłata istotka to złośliwa paskuda! Nikt jej nie lubi, bo bardzo łobuzuje! Dosypuje popiołu do mąki, plącze koniom grzywy, tłucze dzbanki, a nawet wypija mleko! A jeśli nie możesz znaleźć jakiejś ważnej rzeczy w domu, to wiedz, że to licho ogonem ją zakryło!

Bałamutnik: ten jegomość ma o sobie bardzo wysokie mniemanie. Zawsze był zdania, że jest tak piękny, że każda panna będzie chciała się z nim zadawać. Jednak nie ma lustra i nie widzi, że jego wielki brzuch, brodawki na całym ciele i opuchnięta twarz nie zjednują mu wielbicielek. Poza tym jest tak nieporadny, że wzbudza uśmiechy i śmiech, a nie zainteresowanie.

Syrena: pół kobieta, pół ryba. Miłośniczka długich kąpieli oraz chłopców o włosach koloru dojrzałej pszenicy. Syreny są zazwyczaj bardzo urodziwe, co sobie cenią, bo dzięki temu pozowały do niejednego herbu w naszym kraju. Bardzo uprzejme i pomocne – samotnym osobom przynoszą ryby na kolację.

Zmora: przychodzi w nocy do śpiących, ale nie po to, żeby im śpiewać kołysanki, ale żeby zakłócać spokojny sen. Pod postacią komara lub myszy wciśnie się w każdą najmniejszą szparę, żeby tylko wejść do chaty i pomęczyć gospodarzy, by rano wstali niewyspani. No i trzeba przyznać, że przydałby się jej fryzjer.

Śmierć: trochę znudzona, bo łazi po świecie od zarania dziejów albo od jeszcze dawniejszych czasów. Chętnie przybiera postać kościotrupa i chyba nie marznie za bardzo, gdyż do okrycia wystarcza jej tylko dziurawa opończa. Polecamy unikanie jej towarzystwa, bo nie jest najlepszą istotą do zaprzyjaźniania się.

Krasnoludki (skrzaty): nazwę wzięły od koloru swoich ubiorów. Lubią się nosić na czerwono – a czerwony kiedyś był nazywany właśnie krasnym. Krasnoludki są malutkimi, uroczymi istotami, które opiekują się domami dobrych ludzi i pomagają w pracach domowych, takich jak cerowanie skarpet, zamiatanie podłóg czy mycie naczyń. Tylko pamiętaj: zostaw im w nagrodę jakiś smakołyk!

Gnomy: niewielkiego wzrostu podziemne istotki (kuzyni krasnoludków), które poruszają się pod ziemią z taką łatwością jak my po ziemi. Ponoć są bardzo mądre, mają wysoko rozwinięte zdolności techniczne (nieźli z nich budowniczowie podziemnych mostów i domów) i potrafią spamiętać całą, nawet grubą książkę.

Perkun: bałtyjski bóg gromowładny, szef innych bogów. Bóg burzy, ognia i wojny. Jego imię ponoć wzięło się od drzewa uznawanego za króla innych drzew, czyli dębu (perk). Strzeże porządku kosmicznego, co oznacza, że pilnuje, by wszystko na ziemi i niebie dobrze się układało. Jego odpowiednikiem w mitologii słowiańskiej jest Perun.

Ćmuch: nikt go nigdy nie widział, ale wszyscy wiedzą, że to stwór o zabawnym wyglądzie. Podobno ma ogonek jak świnka, jest wielkości średniego psa i wygląda jak wielka żaba. Gdy tylko ktoś nadchodzi, on od razu wskakuje do wody, więc jeśli usłyszysz nagły plusk w rzece, to wiedz, że przeszła ci koło nosa okazja, by zobaczyć ćmucha.

Rusałki: piękne dziewczyny, których taniec może niejedną osobę zwieść na manowce! Mogłyby założyć szkołę tańca, ale nie polecamy zapisywania się do niej, bo nie znamy przykładów na to, by przyłączenie się do ich zabawy dobrze się skończyło. Lubią też łaskotać swoje ofiary, ale robią to tak długo, aż łaskotany na nic nie ma siły.

Kelpie: skandynawski wodny koń, który lubi przybierać też inne kształty, na przykład wielkiego kudłatego człowieka lub łagodnego konika stojącego przy brzegu jeziora. Ale, ale! Nie dajmy się zwieść i za żadne skarby nie dosiadajmy go, bo gotów jest pocwałować i zatrzymać się na popas dopiero na dnie akwenu!

Bandurki: bardzo złośliwe, niewielkie stworki mieszkające w lesie, na bagnach. Udają przyjaciół, ale tak naprawdę chcą twojej zguby! Gdy wielbiciele mocniejszych trunków wracają z karczmy do domu, one, rzekomo chcąc pomóc takiemu osobnikowi, wyprowadzają go w pole lub w las! Można przed nimi uciec, ale trzeba wtedy biec, nie obracając się aż do samych drzwi – i lepiej nie pić wcześniej mocno gazowanej oranżady!

Bazyliszek: wyniki obserwacji tego stwora nie zgadzają się ze sobą. Jedni uważają, że to kogut, inni – że wąż, jeszcze inni – że to indyk z ogonem węża i oczami żaby. Jedno jest pewne: ma zabójcze spojrzenie! I nie chodzi o piękne oczy, ale o to, że naprawdę może swoim wzrokiem zamienić w kamień! No i nie za bardzo lubi przeglądać się w lustrze.

Smok: ten ogromny stwór z wielkimi skrzydłami, pokryty łuską, ziejący ogniem, lubi czasami przekąsić sobie rycerza lub puchatą owieczkę. Jest bardzo inteligentny i wielką przyjemność stanowi dla niego pogawędka z kimś, kto dorównuje mu mądrością. Często siedzi na jakichś skarbach i ich pilnuje, ale niestety nie lubi się nimi dzielić.

Ałbast: przypomina kształtem ogromną rybę – czasami jest tak wielki, że nie mieści się w jeziorku, które wybrał na swój dom. Gdy opala swoje wielkie zielone ciało, leżąc w błotku, lepiej mu nie przeszkadzać, bo potrafi nadspodziewanie szybko chwycić nieproszonego gościa i zaciągnąć go do swojego lokum na dnie jeziora. A ciężko jest się stamtąd wydostać.

Turosik: pomimo uroczej nazwy nie można go zaliczyć do potulnych stworzeń. Ukazuje się myśliwym i wędrowcom pod postacią wielkiego tura ze złotymi rogami i kopytami. Ci w pogoni za nim mogą zgubić się w leśnym labiryncie i zazwyczaj trudno im wrócić na odpowiednią ścieżkę. Lepiej, żeby mieli wtedy ze sobą kompas.

Wiedźma: czyli ta, która wie. Zna się na wszystkich ziołach i robi bardzo skuteczne, ale niezbyt smaczne syropy nie tylko na gardło (wie na przykład, co podać, gdy boli brzuch). Warto być dla niej miłym, żeby poczęstowała nas odpowiednim lekarstwem. Ludzie mawiają, że lubi latać na miotle, ale tak naprawdę miotła służy jej do tego, co innym – do sprzątania. No i bardzo kocha zwierzęta. Zna też ich język.

Czarownica: wyspecjalizowana w magii. Potrafi uwarzyć naprawdę niezwykłe mikstury i złych ludzi zamienić w mysz. Jest wielką fanką wszelkich zwierzaczków, jej ulubieńcy to węże, żaby, nietoperze i oczywiście czarne kotki. Lubi spotkania z koleżankami, podczas których razem gotują zupę w wielkim kociołku, tańczą i śpiewają. Znane są z tego, że noszą szpiczaste kapelusze, ale robią to tylko wtedy, gdy grają w filmach.

Utopce (topielce): zamieszkują wszelkie zbiorniki wodne, a co niektóre upodobały sobie nawet studnie! To właśnie one odpowiadają za wylania rzek i zwiększanie się poziomu wody w jeziorach i polnych rowach. Są wysokie, bardzo chude, a ich ciała mają zieloną barwę – utopce uwielbiają ten kolor. Niestety nie są zbyt miłe – potrafią kąpiących się złapać za nogę!

Wodnik: niezbyt sympatyczny typek. Pokazuje się w wodzie jako staruszek o wzroście nie większym niż pół metra, ma długie, splątane z wodorostami włosy, a jego oczy są wielkie, rybie i zielone. Może próbować złapać kąpiącą się dziewczynę, bo szuka żony dla swojego syna. Łatwo go rozpoznać, bo jeśli pojawia się na lądzie, to w miejscu, gdzie się zatrzymał, zostaje kałuża wody.

Czetlice: piękne, lecz zwodnicze istoty zamieszkujące morską toń. Można powiedzieć, że to kaszubskie syreny. Mają długie włosy, śnieżnobiałą skórę i wspaniały obcisły strój, mieniący się w blasku księżyca. Niejeden chłopak dał się skusić ich śpiewom i zaginął w głębinach! Myślał, że weźmie za żonę jedną z czetlic, ale nie przewidział, że pod wodą ciężko się oddycha.

Łowca potworów: silny, odważny, znający magiczne mikstury wojownik, który żyje z tego, że na prośbę i zlecenie ludzi walczy z niechcianymi w okolicy groźnymi stworami i demonami. Znany z tego, że zna przyzwyczajenia i upodobania niemal każdej poczwary – od bazyliszków po wszelkie licha czy zmory i południce. Często można go poznać po tym, że ma na twarzy pamiątkowe ślady po spotkaniach ze swoimi oponentami.

Diabły: wszędzie ich pełno! Pojawiły się na świecie, żeby utrudniać życie i ludziom, i innym demonom, którym zaplanowały odebrać robotę! Spotkać je można dosłownie wszędzie. Prawie każda wieś miała kiedyś swojego diabła. Dokuczają one wszystkim, zwodzą na manowce, psocą, skłócają ze sobą najlepszych przyjaciół, a nawet próbują handlować ludzkimi duszami!

Hobbit: przywędrował do nas z zupełnie innej baśni. Jest niziutki, pulchny, ma owłosione duże stopy i nie nosi butów. Bardzo lubi mieć pełną spiżarnię, pełen brzuch i uważa, że podwieczorek to jeden z najważniejszych elementów dnia. Jednak jest niezwykle odważny i gdy w końcu uda się w podróż, okazuje się wspaniałym kompanem. Ten tu chyba pomylił drogi i pierścienie!

Cyklop: ogromny stwór z jednym okiem na czole. Urodził się w starożytnej Grecji, ale jest znany niemalże wszędzie. Wydaje się całkiem poczciwy, bo zajmuje się zazwyczaj pasterstwem i budowaniem wielkich murów. Trzeba przyznać, że nie jest zbyt inteligentny. Ale lepiej go nie denerwuj, bo może pacnąć cię swoją wielką łapą.

Yeti: tajemnicza istota, mityczny stwór. Nie wiadomo, czy to zwierzę, czy człowiek. Wiadomo jedynie, że gdyby nosił buty, musiałby kupować ogromne rozmiary – stąd jego przydomek: Wielka Stopa. Mówi się, że jest kudłaty, pokryty białym futrem, przysadzisty i ogromny. Ponoć żyje w wysokich górach, na odludziu – czyżby nie lubił towarzystwa?

Łapacze duchów: to czterech odważnych chłopaków, którym żaden duch niestraszny! Trudnią się ich łapaniem, nigdy się nie poddają, skonstruowali nawet niesamowicie skuteczne urządzenia do chwytania tych istot. Jeśli więc jakiś psotny duszek ci przeszkadza – wołaj łapaczy duchów!

Wróżki: są ich setki, najróżniejszych gatunków! Do naszych legend przyleciały te malutkie, dobre i bardzo opiekuńcze. Używają magicznego pyłku, by móc latać. Bardzo to lubią, bo muszą być wszędzie i zawsze wszystko chcą wiedzieć. Ich kolorowe skrzydełka zazwyczaj mienią się kolorami tęczy, a wianki na ich głowach nigdy nie więdną. Uwielbiają bawić się z dziećmi i robić im prezenty (które ofiarowują w zamian za mleczaki).

Zobacz inne wpisy

Po drugiej stronie gry

Najlepsze gry na wakacje 

Wakacje to czas na regenerację, odpoczynek i dobrą zabawę. A przy czym można się lepiej bawić niż przy grach planszowych?    Wakacje na wsi!  Kto