Produkt dodany do koszyka

Muduko
Muduko
Muduko
Muduko
Muduko
Muduko
Muduko
Muduko
Muduko
Muduko
Muduko

Po drugiej stronie gry

Znajdź pluszaka.

Plan dnia - pomoc czy utrapienie?

Młodzi rodzice są zalewani tysiącem dobrych rad na początku swojej przygody z opieką nad dzieckiem. Wśród tych głosów niejednokrotnie pojawia się przekonanie, że jak najszybciej należy wprowadzić dziecku plan dnia, żeby od początku dostosowywało się do życia w rodzinie. Czy warto za tym pójść?

I tak, i nie. Tak, dlatego że faktycznie pewne ramy, które określają to, co się dzieje po kolei każdego dnia są pomocne i dla dziecka, i dla rodzica. Nie, dlatego, że plan dnia żeby był faktycznie wspierający nie powinien być sztucznie tworzony, ale pojawić się z czasem, kiedy rodzina złapie swój nowy rytm. A ten rytm – zwłaszcza przy niemowlaku (bo przy noworodku to nie ma sensu w ogóle o nim mówić, nie bez powodu ten okres nazywa się „czwartym trymestrem ciąży”) – się bardzo szybko zmienia, tak jak zmienia się dziecko i jego potrzeby, a przez to funkcjonowanie całej rodziny.

 

Im starsze dziecko, tym łatwiej zaobserwować już pewną regularność w jego zachowaniu. Często punktem odniesienia dla różnych aktywności są pory drzemek malucha. Pamiętam, że u mojej córki w miarę stały rytm wyklarował się około 9 msc-a życia. Stały oczywiście do czasu, aż postanowiła zmienić w ciągu dnia ilość drzemek i wszystko znów wywracało się do góry nogami. Na szczęście nie byłam nigdy sztywno przywiązana do żadnego planu dnia. Dzięki temu szybko się dostosowywałam do zachodzących zmian. I to jest moim zdaniem klucz do tego, żeby rytm nam pomagał, a nie był przyczyną utrapienia – podążać za potrzebami dziecka (w literaturze psychologicznej mówi się, że przez pierwsze 1,5 r.z. potrzeby dziecka powinny stać na pierwszym miejscu, bo to najlepiej wspiera jego rozwój) i rodzica (wiadomo – kiedy rodzic nie ma zasobów, jest przemęczony i sfrustrowany, to jest na prostej drodze do wypalenia rodzicielskiego, depresji czy innych chorób, nie mówiąc nawet o byciu tak po ludzku nieszczęśliwym).

 

 

Jak zabrać się do tworzenia planu dnia? Obserwować siebie i dziecko. Kiedy potrzebujemy się wyciszyć, a kiedy mamy zasoby na ekscytujące wycieczki? Kiedy lubimy samotność, a kiedy mamy ochotę na spotkania z przyjaciółmi? Co jest dla mnie i dla mojego dziecka najważniejsze? Czy mogę dowolnie układać swój dzień, czy muszę wziąć pod uwagę żłobek/przedszkole i pracę zawodową? Z tego wszystkiego bierze się rytm życia rodziny. Dlatego też każda rodzina będzie miała inny rytm; każdy z nas ma inne potrzeby, kieruje się innymi wartościami i ma różne priorytety.

 

 

Teraz, kiedy moja córka ma 3 lata, faktycznie nasze życie codzienne płynie stałym rytmem. Nam obu to bardzo pomaga, z tego względu, że obie jesteśmy wysoko wrażliwe. Potrzebujemy zadbać o odpowiednią stymulację oraz o czas na regenerację. Codziennie więc jest spacer, codziennie jest też czytanie książek. O ile spacer jest zwykle o określonej porze, to z czytaniem książek już tak nie jest. Moja córka uwielbia książki, więc w ciągu dnia wielokrotnie przychodzi i prosi o „jedno czytanie”. Czytamy więc często przed spacerem, ale zdecydowanie więcej czasu spędzamy na lekturze po południu, kiedy jest już wyhasana i ma ochotę usiąść w jednym miejscu i nieco odpocząć. Nie sprawdza się nam za to czytanie jako metoda usypiania, bo moją córkę książki raczej ekscytują niż wprowadzają w sen ;). Chociaż często prosi o książkę przed pójściem spać, to przy lekturze nigdy nie zasypia. Gry również wywołują dużo emocji, więc raczej gramy po południu, ale nie bezpośrednio przed snem. Znów – nie ma dobrej, odgórnej odpowiedzi na pytanie „kiedy jest najlepszy czas na czytanie”, bo najlepszy czas jest wtedy, kiedy Wy tak zdecydujecie.

 

 

Warto jednak pamiętać, że stały rytm dnia bywa jednak utrapieniem (nawet jeśli powstał w sposób naturalny) z tego względu, że jego zaburzenie powoduje rozchwianie emocjonalne członków rodziny. A o takie „zaburzenia” przecież nietrudno! Chociażby weekend rządzi się innymi prawami i np. u nas w domu zwykle w weekendy jest więcej stresu i wybuchów złości (zarówno po stronie dziecka, jak i rodziców...). Oczywiście wiele też zależy od temperamentu i charakteru osoby. Są dzieci, u których nigdy nie wyklarował się stały rytm (i to nic złego!), a regularność została wymuszona wraz z pójściem do placówki. Nie wszyscy potrzebują stałych ram – grunt to dopasowywać te wszystkie rozwiązania do własnej rodziny i do potrzeb każdego z jej członków.

Autor: Monika Małgorzata Lis

Newsletter

Zachęcamy do subskrypcji naszego newslettera, w którym wysyłamy cykliczne informacje o nowościach i promocjach.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych zgodnie z Polityką prywatności. Jeśli nie wyrażasz zgody, prosimy o wyłącznie cookies w przeglądarce. Więcej →

Zmiany w Polityce Prywatności


Zgodnie z wymogami prawnymi nałożonymi przez Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE, w niniejszym Serwisie obowiązuje nowa Polityka prywatności, w której znajdują się wszystkie informacje dotyczące zbierania, przetwarzania i ochrony danych osobowych użytkowników tego Serwisu.

Przypominamy ponadto, że dla prawidłowego działania serwisu używamy informacji zapisanych w plikach cookies. W ustawieniach przeglądarki internetowej można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies.

Jeśli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie cookies w niniejszym Serwisie, prosimy o zmianę ustawień w przeglądarce lub opuszczenie Serwisu.

Polityka prywatności